Zainspiruj Się! Jak Profesjonalna Sesja Biznesowa Może Zbudować Twoją Markę - Fotograf Warszawa


Podczas planowania sesji wizerunkowej nie chodzi jedynie o dobrze wyglądające zdjęcia – to przede wszystkim opowieść o marzeniach, pasjach i odwadze bycia sobą. Chciałabym podzielić się z Wami historią, która pokazuje, że sesja zdjęciowa marki osobistej może być czymś więcej niż standardowym biznesowym zdjęciem. Czy możliwe jest połączenie stylu edytorialu modowego z profesjonalizmem i autentycznością specjalistki z dziedziny stomatologii i medycyny estetycznej? Czy można wpleść do tego elementy epoki Renesansu, tworząc unikalną mieszankę biznesowego podejścia i artystycznej ekspresji? Odpowiedź brzmi: tak, tak i tak.
Znalezienie wspólnego języka
Pamiętam, jak podczas naszej pierwszej rozmowy z Aleksandrą Zacharską, opowiedział mi, że długo szukała kogoś, kto nie tylko zrozumie jej wizję, ale także potrafi przelać ją na język obrazu. Jej słowa: „wiedziałam, że dobrze trafiłam”, pozostaną ze mną na zawsze. To właśnie w tych momentach uświadamiasz sobie, jak ważne jest znalezienie partnera, który nie tylko posiada umiejętności techniczne, ale przede wszystkim dzieli z Tobą podobne wartości, estetykę i filozofię działania. W końcu każdy, kto poszukuje fotografa dla swojej marki osobistej, wie, jak kluczowe jest zrozumienie indywidualnej wizji.
Planowanie jako klucz do sukcesu
Proces przygotowań do sesji zdjęciowej biznesowej Warszawa był fascynującą podróżą, podczas której każdy szczegół nabierał znaczenia. Wspólnie z Aleksandrą odkrywaliśmy, że doskonała sesja to wynik nie tylko talentu fotografa, ale także otwartej komunikacji i wzajemnego zrozumienia. Każdy element – od wyboru lokalizacji, przez stylizację, aż po postprodukcję – był starannie przemyślany, aby oddać zarówno profesjonalny charakter, jak i artystyczną duszę projektu. To właśnie dzięki temu, co nazywam profesjonalną sesją biznesową Warszawa, udało nam się stworzyć niepowtarzalne zdjęcia, które pokazują, że można połączyć elegancję z kreatywnością.






Lekcje, które warto wynieść
Z tej historii możemy wyciągnąć kilka wartościowych lekcji:
- Wspólna wizja: Poszukiwanie partnera, który podziela Twoje marzenia i rozumie Twój styl, to klucz do osiągnięcia efektu, o jakim marzysz. Dlatego, jeśli planujesz kolejną sesję fotograficzną biznesową, warto zainwestować czas w znalezienie osoby, która nie tylko ma odpowiednie umiejętności, ale także pasję do tego, co robi.
- Elastyczność i kreatywność: Łączenie różnych stylistyk – od biznesowej elegancji, przez modowy edytorial, aż po inspiracje epoką Renesansu – pokazuje, że nie ma sztywnych reguł. Sesja zdjęciowa może być unikalna, gdy pozwolisz swojej kreatywności przełamać schematy i stworzyć coś naprawdę niepowtarzalnego.
- Znaczenie przygotowania: Sukces sesji to nie tylko rezultat dnia zdjęciowego, ale przede wszystkim efekt dokładnego planowania i zaufania między wszystkimi zaangażowanymi stronami. Każdy szczegół ma znaczenie, dlatego warto poświęcić czas na przemyślenie koncepcji – zarówno przy organizacji sesji zdjęciowej biznesowej Warszawa, jak i przy tworzeniu profesjonalnej sesji biznesowej Warszawa.
- Pasja i autentyczność: To, co wyróżnia najlepsze projekty, to autentyczność i pasja, którą widać na każdym zdjęciu. Kiedy praca staje się połączeniem profesjonalizmu i osobistych pasji, efekt końcowy nabiera niepowtarzalnego charakteru, co jest kluczowe przy kreowaniu fotografii marki osobistej.
Podsumowanie
Nasza sesja z Aleksandrą Zacharską to dowód na to, że marka osobista nie musi ograniczać się do tradycyjnych ram. Można odważyć się na eksperymenty, łącząc różne style i epoki, tworząc spójną, ale jednocześnie niebanalną opowieść o Kobiecie. Mam nadzieję, że nasza historia zainspiruje Was do poszukiwania własnych, unikalnych rozwiązań i do tego, by nigdy nie bać się łamać schematów. Jeśli więc marzysz o wyjątkowej sesji zdjęciowej lub planujesz kolejną sesję fotograficzną biznesową w Warszawie, pamiętaj – najważniejsze to być wiernym sobie i swoim marzeniom, a odpowiedni fotograf pomoże Ci zamienić wizję w rzeczywistość.






Doktor Aleksandra Zacharska, lekarz stomatologii i medycyny estetycznej. Właścicielka i kreatorka Kliniki Medycyny Estetycznej Clinica Fiorente w Radomiu.
Lookbook sezon wiosna/lato 2018 | zobacz realizację dla marki modowej | - studio fotograficzne Warszawa.
Lookbook na sezon wiosna/lato 2018.
Założenia: Świeży look. Wiosenne soczyste kolory. Grupa docelowa klientów była dość szeroka, dlatego postanowiliśmy zrealizować uniwersalny lookbook. Kobiety od 25 roku życia do 60 roku życia mieszkające i pracujące zarówno w dużych jak i małych miastach w całej Polsce. Stylizacje tak jak i produkty producenta są zróżnicowane, tak aby każdy znalazł coś dla siebie. Klasyka w najlepszym wydaniu.
Nad efektem lookbooka pracowali:
fotograf: Karolina Grzesiak
stylizacja: Aleksandra Orawczak
fryzura: Patryk Nadolny
make-up: Agata Kopeć
modelka: Sylwia / D’Vision Models
Studio 4mc w Warszawie

Sesja zdjęciowa w studio fotograficznym w Warszawie

Fotografia lookbook. Studio fotograficzne Warszawa.






Sesja do katalogu – lookbook. Warszawa



Sesja lookbook klasycznych płaszczy w warszawskim studio.
Kreatywna i artystyczna sesja wizerunkowa / biznesowa dla salonu fryzjerskiego - studio fotograficzne Warszawa.
Sesja wizerunkowa dla salonu fryzjerskiego Sikorski Art&Beauty.
Sesja portretowa każdego z pracowników salonu powstała z myślą o stronie internetowej. Layout strony zakładał minimalistyczny i elegancki projekt w monochromatycznych barwach. Zdecydowaliśmy się utrzymać portrety w podobnej konwencji. Przez zastosowanie ciemnego tła oraz ciemnych ubrań, akcent został postawiony na inspirujące twarze portretowanych fryzjerów. Monochromatyczne barwy nadają fotografiom artystycznego smaku, ale spajają również dziewięć zdjęć różnych charakterów w jedną całość.
Drugą częścią projektu były zdjęcia wspólne zrealizowane na potrzeby promocji salonu. Powstałe fotografie wykorzystywane będą zarówno w komunikacji social media, jak i mailingu np. z okazji urodzin klientów.
Powstałe fotografie łączą sesję komercyjną z artystycznymi portretami.
Klient: Sikorski Art&Beauty
Fotograf: Karolina Grzesiak
Wizaż: Monika Chmielewska
Fryzury: Andrzej Sikorski
Studio Czarnobyl w Warszawie.















I feel energy dla COLE Magazine / Fotografia reklamowa Warszawa
COLE Magazine
photographer: Karolina Grzesiak https://karolinagrzesiak.com/
stylist&hair: Joanna Wolff
makeup: Ursula Rosa
model: Jagoda/AS Management
fotografia reklamowa Warszawa, sesja wizerunkowa Warszawa, fotografia produktowa Warszawa






Mixed Emotions for Elegant Magazine, Warszawa.
Editorial for Elegant Magazine,
photographed by Karolina Grzesiak
fashion stylist & make up by An Malecka
model Aleksandra Steplewska
fotografia reklamowa Warszawa, sesja wizerunkowa Warszawa, fotografia mody Warszawa.






















Edytorial dla Lounge Magazine - Run Boy Run! - Warszawa
zdjęcia:Karolina Grzesiak
stylista: Ania Małecka
model: Maciej / Gaga, Arkadius/ Hysteria Models
projektanci: Herzlich Willkommen, Miss Malwia Accessories
photo:Karolina Grzesiak
styl: Ania Małecka
model: Maciej / Gaga, Arkadius/ Hysteria Models
designer: Herzlich Willkommen, Miss Malwia Accessories














Sugar man - sesja wizerunkowa Warszawa
model & stylizacja: Dawid Lary Konieczny
zdjęcia: Karolina Grzesiak






Część 2, czyli w jakim sporcie narodowym wygrywamy z Burkina Faso. Ludzie.
My Polacy lubimy sobie ponarzekać, przyznajmy szczerze. To już trochę nasz sport narodowy ; ) Owszem nie jest lekko wieść żywot w naszym pięknym kraju, ale wierzcie mi – mogliśmy trafić o wiele gorzej. Narzekasz na brak równouprawnienia kobiet w krainie ludu nad Wisłą?
Usiądź wygodnie w fotelu i wyobraź sobie, że mogłaś urodzić się afrykańską muzułmanką, o! I, że mieszkasz w afrykańskiej wiosce, twoim domem jest ślepa lepianka o wymiarach 2m x 2m, jesteś matką sześciorga dzieci, jedno nosisz na plecach, z kolejnym jesteś w ciąży. Masz męża, który w zasadzie tylko płodzi dzieci – tobie lub innym mieszkankom wioski. Nierzadko mieszkasz ze zwierzętami domowymi: psami, kurami, kozami (Im więcej zwierząt hodowlanych posiadasz, tym jesteś bogatsza. Naturalnie więc musisz strzec dobytku jak oka w głowie, zwłaszcza nocą. Zwierzęta nie są szczepione, wielokrotnie są nosicielami poważnych chorób; groźnych pasożytów. A weterynarz? Coż, to postać niczym z bajki. ) Wracając do naszej wizualizacji… nie masz dostępu do latryny, o łazience nie wspomnę. Musisz transportować w wielkiej misie wodę ze studni na własnej głowie, spacerując. Studnie nawiasem mówiąc też są często oddalone od wioski o kilka, kilkanaście kilometrów. Twoje dzieci umierają z głodu, albo przez malarię, dur brzuszny, żółtaczkę, pasożyty… koszmar? Mam wymieniać dalej?
Cóż, ludzie tak właśnie żyją. W XXI wieku, kilka tysięcy kilometrów dalej od Ciebie. Nadal twierdzisz, że jest nam tutaj tak źle?
Pomimo ciężkich warunków, w jakich żyją ci ludzie, jest w nich zadziwiająco dużo radości z życia. Dzieci mimo brudu i biedy mają uśmiechy na ustach, cieszą się z najmniejszych rzeczy. Wszędzie panuje gwar, słychać mieszankę języka francuskiego z afrykańskimi dialektami, a krzyki to sposób zwykłego porozumiewania się. Wbrew pozorom są szalenie gościnni (w każdej wiosce otrzymaliśmy dary… 2-3 kurczaki… żywe! Raz trafiliśmy nawet na degustację domowej roboty, niskoprocentowego napoju z kokosa) . Ludzie są żywo zainteresowani dziwnie zachowującymi się białymi przybyszami. Byli dla nas tak samo egzotyczni jak my dla nich. Jasne, czasem jaskrawe kolory ich ubrań również sprawiały pozytywne wrażenie.
Odwiedziliśmy cztery prawdziwe afrykańskie wioski. W ciągu pierwszych dwóch dni uczestniczyliśmy w przygotowywaniu zbiorowego posiłku dla dzieci. Pomagaliśmy w szykowaniu produktów, widzieliśmy w jaki sposób animatorzy uczą kobiety poprawnego przygotowywania posiłków. Dla nas może to się wydawać oczywiste, dla nich niekoniecznie. Jest to o tyle ważne, ponieważ problemem trzeciego świata nie jest tylko niedożywienie klasycznie rozumiane jako głód. Wielokrotnie występuje coś takiego jak niedożywienie spowodowane przejedzeniem. Dziwne? Jak się nad tym zastanowić, jest to boleśnie logiczne. Dzieci spożywają jałowe posiłki, które wypełniają ich brzuszki, ale nie zawierają białka, witamin i innych składników pozwalających na prawidłowy rozwój małego ciałka. Dlatego tak ważne jest, aby posiłki, które spożywają (w wielu przypadkach nie tak często jak powinny) były pożywne. Sprawa jest o tyle trudna, ponieważ matki mają elementarne braki w wiedzy na ten temat, dodatkowo wielokrotnie kultywują złe przesądy. Na przykład, na północy Burkina Faso wciąż panuje wierzenie, że jeśli dzieci po 6 miesiącu życia będą jeść jajka… wyrosną na złodziei.
Wiesz, że co drugie [sic!] dziecko nie dożywa piątego roku życia? Rodzinne relacje wyglądają tam zupełnie inaczej. Rodzice nie przyzwyczajają się do swoich dzieci dopóki te nie przekroczą magicznej granicy pięciu lat. Dzieci umierają z głodu, lub z powodu choroby. Przykry jest fakt, że często nawet nie są leczone. Powód? Centra medyczne położone są daleko od wioski. Całą drogę tam i z powrotem kobieta musi przejść pieszo, zwykle sporo ponad 10 km w jedną stronę. Jest to szalenie poważna i długa wyprawa, a kobiety często nie mają pod czyją opieką zostawić pozostałych dzieci. Ostatecznie kobiety rzadko podejmują walkę o zdrowie chorego potomka, decydując się zostać w domu, co w praktyce dla chorego jest wyrokiem śmierci. To jeden z głównych powodów, dla których afrykańskie rodziny są tak liczne. Ludzie, głównie mężczyźni są zdania, że im więcej dzieci zdołają spłodzić, tym większe jest prawdopodobieństwo, że któreś z nich dożyje wieku dorosłego. Wspominam o mężczyznach, ponieważ współczesna kobieta w Burkina F. ma poważny problem, jeśli jej mąż dowie się, iż stosuje ona jakiekolwiek metody antykoncepcji w tajemnicy przed nim. W najlepszym wypadku czeka ją solidna awantura, w najgorszym wyrzucenie z domu.
Swoją drogą to dziwne, że mimo słabych więzi rodzinnych w dzieciństwie, starszyzna nie dopuszcza do głosu młodych ludzi. W ciągu dwóch tygodni kilkukrotnie byliśmy świadkami, kiedy dobre pomysły młodych (w błahych nawet sprawach) były bez dyskusji, kategorycznie torpedowane przez rodzimych opiekunów. I wiecie co? Nawet przez myśl nie przeszło im, że można się nie zgodzić, zbuntować. Przykre jest to, że w taki sposób sami zamykają sobie drogę rozwoju.
Niezmiennie, wracając do domu z dalszych podróży, nachodzi mnie ta sama refleksja. Jestem wdzięczna, że mieszkam tu gdzie mieszkam, że jestem wolna, sama mogę o sobie decydować i rozwijać się zawodowo. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jednak mamy całkiem sporo. Wiele spraw wydaje nam się oczywistych i nie zastanawiamy się nad faktem, że moglibyśmy tego nie mieć, lub to utracić. Wystarczy jeden taki wyjazd, aby nabrać innej perspektywy, czego życzę każdemu z Was.
Burkina Faso to kraj, który musi się sporo nauczyć. Proces ten jest o tyle trudniejszy, ponieważ, często ci ludzie nie mają świadomości, że życie może wyglądać inaczej. Skoro o tym nie wiedzą, nie mają potrzeby poszukiwań i nauki, a wszelkie próby naprowadzenia na inną drogę przyjmowane są co najmniej… z chłodem.
Mimo wszystko, myślę, że my też moglibyśmy nauczyć się czegoś od nich… nie sądzisz?
Ciąg dalszy nastąpi! So, stay tuned.
PS. Od pewnego czasu zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, aby wykorzystać moje zdjęcia z pobytu w Burkina Faso, tak, aby dochód przekazać na rzecz Stowarzyszenia Siraba z Bobo Dioulasso. Jeśli ktoś z Was ma pomysł jak to zrobić, dajcie znać na [email protected]. Liczę na Waszą pomoc.
Tutaj część pierwsza, jeśli przeoczyliście: „Burkina Faso czyli święte krokodyle, fetysze i inne. Część 1”


































































































Kreatywna książka kucharska & aplikacja mobilna - Kulinarna Gra.
Kulinarna gra to nowoczesne spojrzenie na tradycyjne książki kucharskie.
Studiując na Kierunku Grafika, musiałam znaleźć sposób, który pozwoliłby mi połączyć fotografię z grafiką użytkową. Efektem tego jest książka kucharska. Przeglądając wiele publikacji tego typu, łatwo zauważyć proste schematy, jakimi posługują się graficy, projektujący tego typu publikacje.
Postanowiłam więc przedstawić zbiór przepisów w trudną do przewidzenia formę, oraz unowocześnić całość przez połączenie książki z aplikacją mobilną.
Moim zamysłem jest, aby odbiorca potraktował tę książkę jako grę. Wybór pozostawiam czytelnikowi, w zabawie może uczestniczyć sam lub gotować wspólnie z przyjaciółmi. Przepisy podane są domyślnie dla czterech osób, co ułatwia obliczenie porcji dla dwóch osób, lub większej grupy. Świadomie zrezygnowałam z tradycyjnego spisu treści, przepisy ułożone są wg. klucza. Od mało skomplikowanych przystawek do potraw wymagających więcej pracy. W niektórych daniach poziom trudności definiują poszczególne składniki, które nie są często stosowane w polskiej kuchni, zaś dla Włochów są równie tradycyjne, jak nasze regionalne specjały.
W Polsce kuchnia włoska jest niezwykle popularna, ale najczęściej chodzi o spaghetti, lasagne czy królową zapiekanek – pizzę. Jest również bardzo lubiana, więc tym lepszym wydaje się być pomysł wspólnego gotowania, gdzie główną atrakcją są makarony. Książka została przygotowana wraz z rodowitym Włochem, Luca Fiore, autorem przepisów. To kolejny atut publikacji, nie są to przepisy zmodyfikowane przez Polaków, chociaż wszystkie zostały przygotowane z produktów dostępnych w Polsce.
Każdy przepis rozpoczynany jest żartobliwym tytułem, jaki użytkownik książki otrzyma, po przygotowaniu danej potrawy. Wspólnie proponujemy, aby czytelnik podjął wyzwanie
i dotarł na najwyższy poziom trudności. Jedyną nagrodą w tej grze jest satysfakcja ze spróbowania czegoś nowego oraz mile spędzony czas na wspólnym gotowaniu i rozmowach w gronie znajomych.
Po ukończeniu gry, książka może wydać się nudna. Dlatego też została przygotowana aplikacja komórkowa, która zdecyduje za użytkownika, który przepis wybrać. Po uruchomieniu prostego programu, karty zostają rzucone na talerz, czytelnik losuje z wachlarza kart. Wybrany kartonik otwiera panel w którym podana jest lista zakupów oraz strona na której znajduje się przepis w książce. To odpowiedź na odwieczne pytanie „Co dziś zrobić na obiad?” Ma to również praktyczne zastosowanie, aby będąc np. w sklepie szybko uzyskać listę zakupów. Ostatecznie powstała książka kucharska i aplikacja komórkowa, które stanowią jednolitą całość również pod względem graficznym i swobodnie łączą tradycję z nowoczesnością.
Pomysł, który stał się inspiracją do pracy dyplomowej miał być również pretekstem do spotkań. Miał zbliżać ludzi przez gotowanie. Mam nadzieję, że zrealizowana praca dyplomowa we wdrożonej formie mogłaby pobudzić czytelników do twórczego niekonwencjonalnego, artystycznego, wielobarwnego działania.
Koncepcja, projekt graficzny, zdjęcia oraz ilustracje to autorskie wykonanie Karoliny Grzesiak.
Projekt graficzny aplikacji wcielił w życie Maciej Flis.
Autorem przepisów jest Luca Fiore.
Książka w formacie: 22 cm x 26 cm,
Papier niepowlekany 150 g/m2
Warto zwrócić uwagę, że książkę można rozłożyć całkowicie na płasko, co zwiększa komfort korzystania z publikacji w czasie gotowania.
Do wykonania okładki zastosowano płótno introligatorskie niepowlekane wraz z obwolutą o szerokości 5cm pokrytą matowym laminatem. Całość uzupełnia czerwona wyklejka.
Niestandardowe wykończenie książki również wyróżnia publikację spośród innych poradników.
Praca magisterska przygotowana pod kierunkiem dr hab. Agnieszki Półroli, prof. nadzw. AJD, obroniona z wyróżnieniem w styczniu 2013 roku. Książka kucharska oraz aplikacja nie były dotąd publikowane.
Animacja poklatkowa oraz wizualizacja działania aplikacji: „Kulinarna Gra”









Jeśli szukasz sposobu jak pomysłowo zaprezentować swój kreatywny zespół zobacz - sesja wizerunkowa grupy Karton.

Kreatywna sesja wizerunkowa kreatywnej firmy kARTon, specjalizującej się w organizacji warsztatów i innych wydarzeń dla dzieci w różnym wieku.
Koncepcja, zdjęcia oraz rysunki: Karolina Grzesiak
występują: Kasia Szewczyk, Aleksandra Florczyk, Daria Trąbska oraz Sylwia Majer.
Przedstawienie czterech grup artystycznych, które wchodzą w skład grupy kARTon przy pomocy humorystycznych rysunków, stylizowanych na rysunki kredą. Bajki-rozrabiajki, Tańce Katalańce, Mocarte, Artoludki.
Przedstawienie członków grupy przy pomocy portretów.
więcej na stronie „kARTon”
Dodatkowo przygotowano wersję okolicznościową – mikołajkową.
















Sesja wizerunkowa izraelskiego zespołu Ramzailech.
Zależało nam, aby fotografie były naturalne, spontaniczne, a przy tym łączyły istotę stylu Ramzailech – połączenie tradycji z nowoczesnością.
Mam nadzieję, że efekt końcowy przypadnie Wam do gustu. Enjoy! 😉
PS. Z niecierppliwością czekam na kolejny koncert chłopaków w Polsce.


















Fotograf mody - Warszawa.
zdjęcia: Karolina Grzesiak
MU & włosy & stylizacja: Ania Małecka
modelka: Patrycja/ EC Management edytorial opublikowany jako Exclusive na Design Scene





Informacja o mojej wystawie zamieszczona przez portale: onet.pl oraz wp.pl.
Wywiad ze mną zamieszczony przez Państwową Agencję Prasową.
Tacy duzi chłopcy i ich zabawki.
21 września 2012 roku o godz. 18:00
Galeria Promocji Młodych Antresola
Miejska Galeria Sztuki
al. NMP 64 w Częstochowie
„Niektórzy twierdzą, że mężczyzna nigdy nie przestaje być chłopcem, z czasem bawiąc się coraz większymi zabawkami. W moim projekcie uczestniczą mężczyźni w różnym wieku – moi przyjaciele bądź znajomi – wszystkich wyróżnia fakt, że ich życie, obok innych zajęć, wypełnia także pasja, która skłania ich do działań niebanalnych. Realizując mój projekt Tacy duzi chłopcy i ich zabawki przyglądam się moim bohaterom – ich szerzej nieznanym pasjom, które żartem określam „zabawkami”. Wszyscy, podobnie, jak ja sama, związani są z Częstochową, tworząc jej wizerunek. Moi bohaterowie nigdy wcześniej nie zabiegali o sławę czy szerokie zainteresowanie, czasem wręcz unikali fleszy. Tym bardziej ich zgoda na udział w projekcie jest dla mnie ważna. Tworząc ich fotograficzne portrety dążyłam do tego, by w sensie dosłownym i metaforycznym okazały się wielowymiarowe.”
wernisaż uświetni występ jednego z bohaterów mojego projektu, Tomasza Drozdka.
T.ETNO – mini koncert z wykorzystaniem instrumentów etnicznych okraszony delikatną dawką elektroniki. Wystąpi Tomasz Drozdek oraz m.in.: lira korbowa, wavedrum, drumle, cytra wietnamska, didgeridoo, piszczałki postne i inne. Coś dla lubiących dźwięki i brzmienia, których jeszcze nie słyszeli.
po więcej informacji zapraszam na https://www.facebook.com/tomaszdrozdekwarsztaty
Anaglif popularnie znany jako 3D, został wynaleziony w latach 50-tych XIX wieku, przez Francuzów Joseph D’Almeida i Louis Du Hauron. W 1858 roku D’Almeida dokonał projekcji slajdów 3D, publiczność oglądała pokaz używając okularów z czerwonymi i niebieskimi szkiełkami.
W 1889 roku William Friese – Green stworzył pierwszy ruchomy obraz 3D, który publicznie został zaprezentowany w 1893 roku. Anaglifowe filmy, zwane „plasticonami”, cieszyły się zainteresowaniem w latach 20-stych XX wieku. Jednak dopiero w latach 50-tych XX wieku , 3D zyskało ogromną popularność. Pierwszą kasową produkcją był horror „Bwana Devil”, czarny kryminał „Man in the Dark”, horror „House of Wax”, po którym nastąpiła złota era filmów 3D.
Karolina Grzesiak jest studentką Wydziału Wychowania Artystycznego w dziedzinie grafiki projektowej (II stopnia). Zajmuje się także fotografią.
Şanlıurfa - bliski, a jednak odległy wschód - reportaż fotograficzny z podróży.
Cieszę się, że jestem Polką.
Wieczór turecki.













































































































































